czwartek, 1 listopada 2018

Lekcja wychowawcza

Moi drodzy,
U nas ostatnio trochę się działo, dlatego nie mieliśmy czasu na zaglądanie do Was. Pokrótce  streszczę Wam.
Jeździmy nadal na ustawienia procesora, postępy są. Ania świetnie reaguje na swoje imię w nowym implancie i powoli rozpoznaje co terapeuta do niej mówi. Idziemy na przód i to mnie strasznie cieszy.
Ale nie o tym 25.października na Uniwersytecie Trzeciego wieku. w Radzyniu Podlaski organizowałam kolejną konferencję na temat implantów słuchowych. Przebieg był podobny jak w Kocku. Z jednym szczegółem. Ja nie opowiadałam o historii Ani - ona sama o sobie opowiedziała. Niestety nie mamy zdjęcia bo fotograf  (Ola Zabielska) tak się wzruszył gdy występowała Ania, że nie zrobił zdjęcia.😂 Mamy screen z filmiku.
Były ogromne emocje, Ania jak się potem okazało (bo wcześniej nie okazywała nam tego) strasznie się denerwowała. Jak emocje opadły popłakała się. Dostała za to ogromne brawa i gratulacje od Dyrektora UTW.

Z siostrą Olą i swoją Cochlearową siostrą i zarazem swoją imienniczką Anią Miecznikowską


Następny dzień również odbył się w przygodami. Otóż 26 października 2018r. Ania w swojej klasie przeprowadziła godzinę wychowawczą pod tytułem "Implanty słuchowe" . To  była doskonała okazja do zastanowienia się nad chorobą , która zyskała już miano choroby cywilizacyjnej. Ania na zorganizowane spotkanie zaprosiła swoich kolegów  z klasy, wychowawcę i dyrekcję. Zadbała o to, aby każdy poznał tajniki słyszenia od podstaw oraz, aby wszyscy zebrani poznali również inne osoby, podobne jak Ona - zaimplantowane. To była godzina bardzo dobrze wykorzystanego czasu. Historia Ani była wstępem do rozmowy i dyskusji o problemie, który może dotknąć każdego z nas. Nie jest  łatwo rozmawiać o swoim życiu, a jednak temat który Ania postanowiła poruszyć okazał się na tyle ważny i ciekawy , że Dyrekcja poprosiła ją o przeprowadzenie jeszcze jednej godziny lekcyjnej, tego samego dnia. Nikt z nas nie wie, co mu życie przyniesie oraz kogo na swojej drodze spotkamy, dlatego powinnyśmy uczyć się empatii i mieć wiedzę,dzięki której z większą świadomością będziemy podejmować w życiu decyzje. Tego samego dnia Ania przeprowadziła kolejną lekcję w równoległej klasie.




czwartek, 4 października 2018

Rodzina

Kolejny tekst który mnie jednocześnie rozbawił, a jednocześnie wzruszył.
        Któregoś dnia dostałam przesyłkę, a w niej plakat z bajki "I nie ma mocnych". Instrukcja: "Zrób zdjęcia Waszych mocnych stron". Nie ukrywam, nie było łatwą sprawą zebrać wszystkich i jeszcze jednej osoby co by te robiła zdjęcia. Trwało to na pewno z miesiąc, ale się udało. 
Po kilku dniach dostałam gotowy opis. Zapraszam do poczytania:

Autor tekstu: Marcin Czerniak
Fot. Magda Sienicka
Aktorzy: Rodzina Zabielskich :D

Witajcie!!

Od dłuższego czasu chodzą mi po głowie INIEMAMOCNI – tak na dobrą sprawę, to tytuł bajki wytwórni Disneya/Pixar  z 2004 i 2018, a więc wyświetlanej między innymi w tym roku. Nie będzie to jednak jej streszczenie. Chociaż pewne przedstawienie postaci, należy się tym, co o tej bajce nie słyszeli. Pewna rodzinka – Państwo Parr, Robert i Helen z dziećmi Wiola, Maks i najmłodszy Jack-Jack, wiodą spokojne, normalne życie a kiedy zło zagraża światu – za pomocą swoich super mocy walczą z nim. To tak w skrócie.

Rozglądając się wokół siebie, a jednocześnie żyjąc w świecie „ślimaczków” odkryłem, że chyba bardzo wiele takich rodzin z super mocami ,zeszło ze szklanego ekranu i teraz żyją w naszym realnym świecie. Kiedy rodzi się dziecko, potrzeba wiele wysiłku, a więc mocy by ukształtować je na młodego super bohatera, kiedy rodzi się dziecko z jakąś dysfunkcją np. z niedosłuchem ,potrzeba tych mocy proporcjonalnie więcej, a kiedy ma się więcej niż jedno dziecko, potrzeba tych super mocy naprawdę wiele. Nie znaczy to też, że taka rodzina powinna skupiać się tylko na jednym dziecku – tym z wadą. Przecież moc rodziny jest naprawdę wielka i starczy jej by obdarować wszystkich jej członków. Ponadto każde z członków rodziny posiada dar – super moc, umiejętności, które oddziałują na życie pozostałych, na taką rodzinę i jej problemy I-NIE-MA-MOCNYCH.
Tak się rozglądałem i przyglądałem i odkryłem jedną rodzinę ze swojego „ślimaczkowego” świata, która wpasowuje się w tą bajkową super-rodzinkę. Co prawda liczba członków rodziny się zgadza, lecz różnica jest w płci niektórych bohaterów. Ale … nie będziemy się czepiać szczegółów. Przedstawiam Wam Państwa – Zabielskich. 



Pan Leszek – podobnie jak tytułowy Robert „Bob” Parr jest ojcem, głową rodziny. Animowany Robert miał nadludzką siłę a nasz realny Leszek również musi ją mieć by wytrzymać z taką gromadką a zwłaszcza dziewczynami gdzie stosunek płci wynosi 1:4 z niekorzyścią dla Leszka. Ponadto ma jeszcze jedną  super moc – słuchają się go auta. Tak, te nasze konie mechaniczne w metalowej zbroi nie boję się Leszka i odkrywają przed nim Swoje tajemnice. 


Pani Wiola – żona Leszka i mama gromadki dzieci. Odpowiednikiem bajkowej postaci jest Helen Parr zwana w super świecie jako „Elastyna”. Nasza rzeczywista bohaterka – Wiola też posiada zdolność elastyczności jak jej odpowiedniczka. Może nie jest z gumy ale jej zdolność naginania czasu by opanować wszystkie zadania domowników i odpowiednio je sparować ze wszystkimi planami członków i swoimi własnymi wymusza na niej czasem naginanie czasu. Dzięki elastyczności i drobnym elastycznym dłoniom, spod jej palców wychodzą, żywe, realistyczne obrazy wyczarowane za pomocą lnianych lub bawełnianych nici.

Najstarsze dziecko – Aleksandra – jej odpowiednikiem jest Wiola Parr – bohaterka o mocy niewidzialności i znikania z oczu. Cóż, nasza rzeczywista super bohaterka również posiada moc znikania. Ani się nie obejrzysz jak była a za chwilę znikła i okazuje się, że zaszyła się w swoim pokoju. W dodatku nie zamyka drzwi a i tak jej młodsze rodzeństwo nie dojdzie do niej ponieważ wytworzyła pole siłowe odgradzając się od nich. Rodzeństwo uspokaja super groźnym spojrzeniem powodując, że zastygają w ruchu. Nie znaczy to jednak, że jest groźna. Ooo nie nie, ma też serduszko i kiedy trzeba pomaga młodym, zarówno w zadaniach domowych jak i rehabilitacji młodszej siostry oraz zajmując się najmłodszą pociechą. W dodatku ma jeszcze jeden atut – słuchają ją sprzęty elektroniczne, którymi się otacza. 



                Średnie dziecko – Ania – tu lekka zamiana. W naszej animowanej bajce, nie występuje w tej roli dziewczynka a chłopiec. Machnijmy jednak na płeć, co z tego, że się różni – nas interesują super moce. Animowany bohater Maks Parr, posiada moc szybkości niczym błyskawica. Jest tu, a za chwilę tam i kłoci się ze starszą siostrą. Kłótnie w rodzinie to normalka, o ile w grę wchodzi parę szturchańców, pyskówka i kilka siniaków (wiem, sam to przerabiałem z młodszą siostrą) wszystko jest w normie – bo do wzajemnej miłości rodzeństwa dojrzewa się długoooo. Wspomniana szybkość, to jednak cecha wspólna animowanego i realnej superbohaterki. Ania z szybkością błyskawicy pochłania książki. Nie mam tu na myśli, że je pożera, dosłownie przyprawiając je i biorąc na ząb, ale tak szybko czyta zasiadłszy w swoim fotelu, że to co podłożą jej domownicy znika w mgnieniu oka. Drżyjcie biblioteki i czytelnie – niebawem i na was nadjedzie czas. I tu należy zatrzymać się na dłużej. Ania urodziła się z wadą słuchu. Obecnie jest dziewczyną z dwoma implantami ślimakowymi. Ktoś z zewnątrz nie znający tematu powie, głucha dziewka. Nie i tu się mylą Ci co tak pomyślą. Pomimo swojej wady, głębokiego niedosłuchu Ania jest wesołą, poprawnie mówiącą dziewczynką. Uczęszczającą do normalnej szkoły. I choć wada słuchu jest duża, czerpie z życia tak jak my wszyscy, jak normalnie słyszące osoby. Śpiewa, denerwuje starszą siostrę, pływa (dzięki akcesorium zwanym Aqua+) podsłuchuje starszą siostrę (dzięki akcesorium zwanym mini mikrofon). To nie super moc tak jej pomaga, ale moce połączonych członków rodzin. Rehabilitacja nie robi się sama. Mama elastycznie dopasowuje grafik ,by manewrować między szkołą a rehabilitacją. Tata, też uczestniczy w rehabilitacji, a kiedy rodzice mimo wszystko zajmują się innymi sprawami jak na przykład walką ze złem. Do akcji wkracza starsza siostra z którą drze się koty. Odkładają walki i wspólnie przystępują do gimnastyki słuchu i mowy. Duży wpływ na rehabilitację Ani ma też jej własna zdolność – pochłanianie książek, gdyż kształtują jej mowę, a tym samym pomagają jej w rehabilitacji. Tak samo jak gra na instrumencie.


Najmłodszy domownik Larka – i tu występuje niezgodność płci. Miejsce Larki wg wytwórni Disneya zajmuje Jack-Jack Parr. Zarówno Larka jak i animowany bohater, nie mają zbytnio określonych super mocy. To znaczy, nie pojawiają się one regularnie. Sądzę, że do czasu osiągnięcia pełnoletności, będą przechodzić transformację i póki co pojawią się kompilacje mocy, które użyje podpatrując członków rodziny. Sam byłem świadkiem kiedy Larka, super siłą podnosiła znacznie cięższe niż ona sama zabawki (to po tatusiu), wyginając się niczym guma, potrafiła wydłużyć swoje małe rączki i między talerzami na stole sięgała po ukryte na nim cukierki (to po mamusi). Potrafiła również niespodziewanie zniknąć z oczu rodzicom i rodzeństwu by po chwili z szybkością błyskawicy wjechać do salony na rowerku wytwarzając pole magnetyczne, by nikt nie mógł jej złapać (to po siostrach). 



Fajna rodzinka i fajne super moce. Wrodzone, nabyte w trakcie lekcji jakie daje życie. Tymi słowami kończę swój wpis. Strasznie jednak jestem ciekaw czy znajdzie się rodzina, która podejmie „rękawicę” i napisze jak moce jej rodziny wpływają na „ślimaczkowe” życie.



     Czy Wy również uważacie że Marcin jest niesamowity w swoich opowieściach? Z tego miejsca dziękuję za to, że zechciał na moim blogu umieścić swoje piękne opowieści i mam nadzieję, że nie raz zawita gościnnie na nasz blog :)

czwartek, 27 września 2018

Ślimaczkiem przez Europę cz. 3

UWAGA!!!
Kochani! Zachęcam również do wzięcia udziału w konkursie, który udostępniliśmy przy  poprzednim poście. Jest on dla użytkowników implantów Cochleara. Dlaczego tylko dla  użytkowników Cochleara? Ponieważ firma Cochlear ufundowała nagrody. Zapraszamy, dużych i małych, dzieci rodzica zaimplantowanego, rodziców maluszków zaimplantowanych. Wystarczy wykonać pracę : np. wykleić, narysować, zrobić z plasteliny, ozdobić swój procesor i zdjęcie takiego cuda przesłać na adres meilowy 
konkurs-slimaczek@o2.pl 
Nagrodzimy aż trzy osoby.

Zapraszam na kolejną część "Ślimaczkiem przez Europę". 

Autor: Marcin Czerniak (procesor dźwięku Cochlear, Nucleus6)


Dziś już III – ostatnia część zapoczątkowanego przeze mnie cyklu „Ślimaczkiem przez Europę”. Wcześniejszy opis dotyczył Wiecznego Miasta – Rzymu, Watykanu. Dziś w ostatniej części pokażę Wam inne – równie ciekawe miasta tego państwa o kształcie buta. Zobaczycie też piękne panoramy – które ścisnęły moje „maleńkie” serce.
ZAPRASZAM
Według legendy Sienę założyli synowie Remusa – Senio i Aschio, którzy uciekając przed Romulusem schronili się w górach i wznieśli zamek Senio. Herbem miasta stało się godło ich rodu – wilczyca karmiąca Romulusa i Remusa, a barwami balzany – miejskiego sztandaru były biel i czerń.

Contrade – sieneńskie dzielnice. Dzielnic (contrade) w Sienie jest 17: Aquila (Orzeł), Bruco (Gąsienica), Chiocciola (Ślimak), Civetta (Sowa), Drago (Smok), Giraffa (Żyrafa), Istrice (Jeżozwierz), Leocorno (Jednorożec), Lupa (Wilczyca), Nicchio (Muszla), Oca (Gęś), Onda (Fala), Pantera (Pantera), Selva (Las), Tartuca (Żółw), Torre (Wieża) i Valdimontone (Baran).

                         Contrade Drago (Smok)                      Contrade Selva (Las)

Contradaioli, czyli mieszkańcy contrade są dumni ze swoich dzielnic. Każda z nich ma swój kościół, siedzibę – czyli centrum społeczne oraz muzeum. Contrade to znacznie więcej niż tylko rywalizujące ze sobą drużyny o zwycięstwo w Palio – to jedna wielka rodzina, która w trudnych chwilach może na siebie liczyć. Contrade zapewniają pomoc w potrzebie, a szacunek do tej instytucji odgrywa ważną rolę w spójności społecznej miasta. Poziom przestępczości w Sienie jest najniższy we Włoszech. Contradaioli przestrzegają także starodawnych zasad, a jedną z nich jest zakaz zawierania związku małżeńskiego, jeśli młodzi są mieszkańcami wrogich sobie dzielnic. Co ciekawe, do dziś każdego noworodka w Sienie chrzci się dwa razy – najpierw tradycyjnie – w kościele, a następnie w fontannie w dzielnicy, w której się urodził. To symboliczne złączenie człowieka z miejscem, które już na zawsze będzie podstawowym elementem jego życia społecznego w Sienie.

Wspomniane wcześniej Contrade (dzielnice) konkurują ze sobą w Palio — odbywającym się festynie na cześć Matki Boskiej, który sięga swoją tradycją czasów średniowiecza. Kulminacyjnym punktem tego święta, którym żyje całe miasto i przyciąga tysiące turystów z całego świata, jest otwarta dla widzów, niezwykle emocjonująca, choć trwająca jedynie trzy okrążenia wokół placu, gonitwa konna. Wyścig rozgrywany jest dwa razy do roku na głównym placu Sieny Piazza del Campo.






                                           Ślimaczek na tle Piazza del Campo

Katedra Sieneńska (Duomo di Siena) wybudowana po to, by zawstydzić znienawidzonych florentczyków i przyćmić ich Duomo. Niestety po zwycięstwie florentczyków nie udało się dokończyć budowli, która w zamierzeniu miała być jeszcze większa. Podłogę pokrywa kilkadziesiąt unikatowych mozaik, z biblijnymi scenami, wiele z nich ukrytych pod dywanami dla ochrony. Wnętrze katedry jest zachwycające – na mnie wrażenie zrobiły rzeźby głów wystające ze ściany. Podejrzewam że, to albo papieże albo święci. Każda z innym spojrzeniem, miną – zresztą bardzo realistyczną. Zobaczcie sami. Gotyk sieneński, charakterystyczne biało-czarne wzory na kolumnach i łukach, nieco mroczne przyciemnione wnętrze.


  









A na koniec Panorama Sieny  



Piazza del Duomo w Pizie (Piazza del Duomo di Pisa) – to zespół zabytkowy w Pizie, składający się z 4 arcydzieł architektury średniowiecznej: katedry, baptysterium, kampanili, zwanej „Krzywą Wieżą” oraz średniowieczny cmentarz Camposanto. Trzy pierwsze znajdują się na obszernym, pokrytym zieloną murawą placu zwanym Piazza dei Miracoli (Plac Cudów).








Ślimaczek na tle Piazza del Duomo siena

Krzywa w Pizie (wł. Torre pendente di Pisa) w istocie jest dzwonnicą (kampanilą) katedralną. Każdemu kto spojrzy na nią pierwszy raz wydaje się, że runie za parę sekund. Ale trzeba pamiętać, że wieża była pochylona od zawsze. Jej budowę rozpoczęto w 1173 roku. Szybko okazało się, że błędnie wybrano miejsce budowy, bo ze względu na niestabilny grunt, w 1274 roku przy budowie trzeciej kondygnacji zaczął się pojawiać odchył od pionu. Przechył wieży zmieniał się na przestrzeni setek lat, w zależności od tego, z jakim powodzeniem realizowano projekty jego skorygowania. Galileusz wykorzystał go w jednym ze swych sławnych eksperymentów, zrzucając ze szczytu przedmioty o różnej masie, by udowodnić prawo swobodnego spadania ciał. Wieża prezentuje się wspaniale, jest zbudowana z białego marmuru, liczy w sumie osiem kondygnacji, na ostatniej z nich znajdują się dzwony dodane w XIX wieku. Wieża ma około 55 metrów wysokości, a jej odchył od pionu to współcześnie około 4,3 metry.  

Odwiedzający ją Polacy powinni być dumni z faktu, że do jej uratowania i ponownego udostępnienia turystom przyczynił się profesor Michał Jamiołkowski, w latach 1990-2001 – przewodniczący międzynarodowej komisji ds. ratowania Krzywej Wieży w Pizie. Zastosowana przez niego metoda doprowadziła nie tylko do zahamowania przechyłu, ale nawet do jego zmniejszenia o ponad 40 centymetrów, czyli do powrotu do stanu budowli z XVIII wieku.
Są takie miejsca które zachwycają swym urokiem. Jednym z nich jest przepiękna panorama Florencji. Firenze (Florencja) nie zawdzięcza swojej popularności tylko pięknym zabytkom, ale również ludziom, którzy je stworzyli, oraz potężnym rodom wywodzącym się właśnie z tego regionu. Kto z nas przecież nie słyszał o Michale Aniele, Dante Alighieri czy rodzinie Medyceuszy, najsławniejszej rodzinie mecenatów sztuki.


Katedra Santa Maria del Fiore oraz znajdująca się na placu obok Dzwonnica Giotta

Ślimaczek na tle panoramy Florencji


Czyż nie piękny to widok? Od lewej na rzece Arno symbol miasta, jakim jest Ponte Vecchio (dosł. Stary Most), in. most Złotników. Jest to most, który jako jedyny przetrwał wojnę. Dziś można tutaj znaleźć wiele sklepów z piękną, ale niestety nie należącą do najtańszych, biżuterią. Kolejną rzeczą jaka rzuca się w oczy jest Palazzo Vecchio (dosł. Stary Pałac) – dawna siedziba rady miejskiej we Florencji, przy Piazza della Signoria. Ostatnią rzeczą jest się ponad całym miastem Katedra Santa Maria del Fiore. Kościół ten był niegdyś największą świątynią chrześcijańską, dzisiaj natomiast zajmuje na tej liście czwarte miejsce (po Bazylice św. Piotra w Rzymie, Katedrze św. Pawła w Londynie oraz katedrze w Mediolanie). Budowa świątyni trwała 150 lat. Swoim wizerunkiem oraz wielkością zapiera dech w piersiach. U szczytu katedry znajduje się ogromna kopuła, na którą można się wspiąć po schodach, by podziwiać piękno całego miasta. Na placu obok świątyni znajdują się również Dzwonnica Giotta oraz Baptysterium.


Zbliżenie na most złotników

We Florencji znaleźliśmy dwa pomniki o których chciałbym wspomnieć. Są to Dzik z Florencji - Il Porcellino oraz Pomnik Dantego Alighieri przed Kościołem Santa Croce.  



Dzik z Florencji - Il Porcellino. Jest to najbardziej znany zwierzak w mieście. Twórcą tej rzeźby z brązu jest Pietro Tacca, który stworzył kopię antycznej marmurowej rzeźby. Jego pysk został wytarty do połysku przez turystów wierzących legendzie, która głosi, że potarcie zapewni każdemu powrót do Florencji.   



Dante Alighieri (1265-1321) – znany głównie jako Dante, wybitny włoski poeta tworzący w czasach średniowiecza, nazywany często „ojcem języka włoskiego”. Jego dziełem życia jest – trzyczęściowy poemat zatytułowany „Boska Komedia”, opisującym podróż autora po zaświatach pod przewodnictwem Wergiliusza i ukochanej Beatrycze.
Mocny jak wieża bądź, co się nie zegnie,
Chociaż się wicher na jej szczyty wali.
                                                                                   Dante Alighieri – Boska komedia
Trzy rzeczy pozostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka.
                                                 Dante Alighieri
Idź swoją drogą, a ludzie nich mówią, co chcą.
                                                   Dante Alighieri
O! Florencyjo! tyś zapewne rada
Z tej mowy mojej! bo czyż ona tyczy
Ludu twojego — co tak pięknie gada!
Gdzie indziej czują sprawiedliwość w duszy,
Lecz w czynach tylko lub w radzie ją głoszą;
U ciebie wszyscy na ustach ją noszą,
Jeden drugiemu wciąż nią trąbi w uszy.
Gdzie indziej stronią urzędów publicznych,
Niepewni swoich czy sił, czy przymiotów:
U ciebie każdy na najwyższe gotów;
Wszystko wie, umie, wszystkiego dokaże!
Byle miał głosy wyborców ulicznych!
                                                                       Dante Alighieri – Boska komedia
Więc Kleopatre widzę; uwiezioną
Helenę, powód Trojanów upadku;
Widzę Achilla, chrobrego hetman,
Co dla miłości walczył do ostatka,
Widzę Parysa i widzę Tristana;
Tysiąc miłosnym zatraconych szałem
Dusz tu poznaję z ust mojego Pana.
A gdy do końca Mistrza wysłuchałem,
Co mi wskazywał damy i rycerze,
Litość mię zmogła i zmieszany stałem.
                                                       Dante Alighieri – Boska komedia

Kończąc cytatem i zaczynając cytatem zapraszam do kolejnego miasta
Dopiero widok Wenecji
Gdy u wyjścia rozbłysła
Na czystym płótnie niebios
Wyjęta ze snu
A z kamienia i wody
Rzeczywista –
Kazał mi stanąć z zachwytu
                                               Mieczysława Buczkówna, Wenecja: biennale w: Kartki z podróży
Sławetne miasto wśród morskiej toni.
Woda się wdziera, to znów uchodzi,
Słonym przypływem zalewa bruk placów,
Mchem wodnym zdobiąc marmur pałaców”
                                                                Samuel Rogers, poeta angielski

Wenecja to miasto położone na licznych bagnistych wyspach na Morzu Adriatyckim. Wokół Wenecji znajduje się Laguna Wenecka. Z tego względu jest to miasto kanałów – w większości transport odbywa się drogą wodną lub pieszo. Ruch samochodowy możliwy jest tylko na obrzeżach Wenecji. Patronem miasta jest święty Marek. W bazylice jego imienia złożone są jego (oraz innych świętych) relikwie.
Światową popularność zyskał karnawał wenecki. Istotnym elementem ubioru bawiących się są maski. W Wenecji odbywa się ważny festiwal filmowy i biennale sztuki współczesnej.  



Obecnie Wenecja jest ustawicznie podtapiana. Stare budynki, atakowane przez zanieczyszczone morze, ulegają zniszczeniu.
Historyczna część Wenecji pełni głównie funkcje turystyczne.
Most Westchnień (Ponte dei Sospiri) - to jeden z najbardziej znanych mostów w świecie, zaprojektowany został przez Antoniego Contino, jego budowę ukończono w 1614 roku. Most łączy I piętro Pałacu Dożów z sąsiednim więzieniem, zawieszony jest nad Kanałem Pałacowym. Konstrukcja ta miała ułatwić połączenie obradującego w Pałacu Dożów Trybunału Kryminalnego z więzieniem. Dawniej mostem tym prowadzono skazańców, którzy, tak jak piszą poeci, wzdychali za utraconą wolnością i często po raz ostatni spoglądali z tego mostu na „wolny świat”.



Kościół San Giorgio Maggiore- świątynia przynależy do opactwa benedyktyńskiego na wyspie San Giorgio. Budowa kościoła trwała w latach 1597 - 1610, według projektu Andrea Palladio. Kościół wybudowany został w formie bazyliki, zwieńczona jest kopułą. Wewnątrz znajdują się groby dożów weneckich, a także posągi Św. Jerzego i Św. Stefana.



Bazylika św. Marka w Wenecji (Basilica di San Marco) Legenda o założeniu bazyliki jest w Wenecji powszechnie znana. Oto świętemu Markowi, który zgubił drogę i zabłądził podczas podróży przez wenecką lagunę objawił się anioł i wskazał odpowiedni kierunek. Skrzydlaty posłaniec dorzucił jeszcze proroctwo - ciało ewangelisty miało znaleźć wieczny spoczynek właśnie na tych niewielkich wysepkach. ("Pax tibi, Marce, evangelista meus"). Tymczasem święty Marek zginął podczas głoszenia Ewangelii w Egipcie. Został pochowany w Aleksandrii (której był biskupem) i nic nie wskazywało na to, żeby jego doczesne szczątki miały trafić do Wenecji. Przepowiedni pomogli dożowie, którzy szukali sposobności do wyrwania się spod opiekuńczych skrzydeł Bizancjum. Z racji tego, że patronem Wenecji był święty Teodor, którego szczątki przechowywane były w Konstantynopolu, dożowie doszli do wniosku że muszą mieć własnego świętego. Na początku IX wieku dwóch tutejszych kupców popłynęło do Aleksandrii i wykradło ciało ewangelisty. Celników zmylono prostym fortelem - relikwie obłożono wieprzowym mięsem, którego muzułmanie nie chcieli dotykać. W ten oto sposób anielskie proroctwo wypełniło się po prawie ośmiu wiekach od śmierci świętego Marka. Od tego czasu symbolem miasta stał się atrybut ewangelisty - uskrzydlony lew z księgą.





Ślimaczek na tle panoramy Wenecji z widokiem na Canal Grande (cieśninę Wenecji)


Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Kończy się i mój gościnny wpis na blogu koleżanki. Mam nadzieję, że rozbudziłem Wasz apetyt na podróżowanie i być może ktoś pociągnie kiedyś cykl „ślimaczkiem przez …”. W tym miejscu chciałbym podziękować Państwu Żurawskim za możliwość zwiedzania pięknych Włoch wraz z nimi i pozostałymi towarzyszami podróży. Podziękowania należą się też Magdzie Stępień za pomoc w realizacji zdjęć, które mogłem Wam zaprezentować. No i Ani – naszej przewodniczce, której przekazana informacje mogły zostać przelane na elektroniczny papier. Pozostałym osobom, które dołożyły swoje cegiełki do powstania materiału – również serdecznie dziękuję.
Pamiętajcie, że implant nie jest Waszą „kulą u nogi” a dobra rehabilitacja zależy od Was. Nie jest to droga prosta ale warta wytężonej pracy. Bramki na lotnisku nie są też przeszkodą. W dzisiejszych czasach wraz z procesorem dostajecie informację, którą okazując obsłudze takiej bramki możecie liczyć na zrozumienie problemu i łagodniejsze przejście tych magnetycznych drzwi. Z pomocą akcesoriów o których wspomniałem na początku, możecie umilić i uprzyjemnić swoje wakacje a z Aqua+ bawić się w wodzie – słysząc.


























poniedziałek, 17 września 2018

Ślimaczkiem przez Europę cz. 2


Zapraszam na kolejną część "Ślimaczkiem przez Europę". Kochani, zachęcam do komentowania. A moze Wy coś ostatnio ciekawego zwiedziliście. Zapraszam do dyskusji :)

Autor: Marcin Czerniak (procesor dźwięku Cochlear, Nucleus6)

Włochy to nie tylko Watykan, Kościoły oraz Bazyliki – Włochy to też zabytki architektury i kolebka kultury antycznej. 

W VII wieku naszej ery pewien mnich o imieniu Beda, zwanym Czcigodnym, wypowiedział proroctwo: “Finche’ esistera’ il Colosseo, esistera’ anche Roma, quando cadra’ il Colosseo, cadra’ anche Roma, quando cadra’ Roma, cadra’ anche il mondo” (dopóki istnieje Koloseum, istnieje też Rzym, kiedy upadnie Koloseum, upadnie Rzym, a kiedy upadnie Rzym, upadnie cały świat”). Ktoś może powiedzieć, że obecnie owalna ruina utrzymuje istnienie Rzymu. 

Być może i na chwilę obecną, świetność Koloseum (Colosseum) a właściwie Amfiteatr Flawiuszów (Amphitheatrum Flavium) minęła – ale uważam, że w dalszym ciągu, robi wrażenie – przynajmniej zrobiło to na mnie. 

Amfiteatr był ogromny. Jego dłuższa oś wynosi 187, 75 metrów, krótsza 155, 6 metrów, z kolei wysokość około 50 metrów. Obwód wynosi 524 metry, z kolei powierzchnia areny 3600 metrów kwadratowych. 

Średniowieczna nazwa “Koloseum” pochodzi prawdopodobnie od ludowej nazwy 35-metrowego kolosa – posągu Nerona, który stał przez wieki tuż obok amfiteatru. Konstrukcja Koloseum była mistrzowskim dziełem. Budowla miała owalny kształt dwu połączonych ze sobą teatrów greckich. Widzowie mieli dobry widok ze wszystkich miejsc. Koloseum składało się z areny, czyli drewnianej podłogi pokrytej kilkucentymetrową warstwą piasku (nazwa pochodzi od słowa łacińskiego harena czyli „piasek”. Była ona wyjątkowo duża (86 na 54 metrów) i doskonale widoczna z każdego miejsca amfiteatru. Arena przykrywała skomplikowaną podziemną strukturę nazywaną hypogeum (dosłownie „podziemie”). Niewiele do dzisiejszego dnia zachowało się z oryginalnej areny, jednak hypogeum jest wciąż widoczne. Konstrukcja składała się z dwóch poziomów, poprzeplatanych wieloma tunelami i przejściami. Tam też znajdowały się klatki, w których przetrzymywano gladiatorów oraz zwierzęta, które następnie wypuszczano na arenę specjalnymi wyjściami. Istniały także specjalne platformy (hegmata), które umożliwiały wywiezienie większych zwierząt (np. słonie) na arenę. Całe hypogeum przepełnione było wieloma mechanizmami, które umożliwiały transport klatek na poziom gruntu lub nawet błyskawiczne zalanie areny wodą, którą sprowadzono pobliskim akweduktem. 

Dla mnie już samo toczenie bitew morskich na arenie Koloseum jest inżynieryjnym dziełem geniuszu. Jak napełnić i jak zabezpieczyć scenę by woda się nie wylewała? Dla wyobrażenia sobie tego – zerknijcie na rysunek.





       Jak podają różne źródła – Kolosseum mogło pomieścić od 50-80 tys. ludzi (mamy tu na myśli miejsca zarówno siedzące jak i stojące). Do Koloseum prowadziło 80 bram – każda ponumerowana – umożliwiające bardzo szybkie wejście lub opuszczenie amfiteatru przez widzów. Dla mnie już takie liczby robią wrażenie – oznacza to, że każda z bramek mogła obsłużyć 1000 ludzi. Samo zbudowanie tego „centrum rozrywki” bez użycia komputera, za pomocą ludzkich mięśni w ciągu 8 lat – robi na mnie imponujące wrażenie. A na Was?


Ślimaczek w Colloseum





Koloseum do dzisiaj jest dumą Rzymu i wzbudza zachwyt każdego, kto przyjeżdża do Wiecznego Miasta. Jest usytuowane w samym sercu stolicy, w otoczeniu wielu zabytków, m. in. Forum Romanum i parku Oppio, gdzie można odpocząć kryjąc się w cieniu drzew.

Skoro mowa już o Forum Romanum – zapraszam dalej. 

Forum Romanum dosłownie znaczy „rynek rzymski” lub Forum Magnum (czyli Wielkim). Był to najstarszy plac w Rzymie, u stóp Kapitolu i Palatynu, który stanowiło centrum polityczne i towarzyskie Rzymu okresu republiki.

Choć najstarszy plac miejski w Wiecznym Mieście jest wizytówką Rzymu, jedną z ikon europejskiej kultury … to docierając na miejsce możemy odnieść wrażenie, że jest kupą dość chaotycznie rozrzuconych kamieni. W rzeczywiści mało elementów, które tutaj się znajdują, można rozpoznać „na pierwszy rzut oka” – jest to kłopotliwe nawet dla osób interesujących się starożytnością. Powodów tego jest kilka, ale najważniejsze z nich to fakt, że Rzym „starożytny” leżał kilkanaście metrów pod poziomem gruntu, na którym wznosi się współczesna stolica Włoch. To jednak słuchając przewodnika i zerkając na przygotowane wizualizacje jak to było kiedyś. Zamykając oczy i uruchamiając swoją wyobraźnię – ujrzymy jak to miejsce żyło pełnią życia. Mównica na której senator wygłaszał swoje tezy, Łuku Tytusa - najstarszy łuk triumfalny w Rzymie. Został zbudowany by uczcić wojenne sukcesy. Świątynia Wenus i Romy – świątyń wybudowanych zanim pojawiło się chrześcijaństwo a, której ruiny przetrwały do dziś. I choć nie zostało dużo z tej świetności to nawet resztki kultury zrobiły na mnie wrażenie – bo ukazało jak potężna była kultura na której wyrósł nasz europejski świat. 


Ślimaczek na Forum Romanum 





Skoro mowa o Bogach Rzymskich – skierujmy swe oczy ku Panteonowi. 


Panteon to majestatyczna świątynia i zarazem jeden z najlepiej zachowanych zabytków starożytności w Europie. Ta potężna konstrukcja wzięła swą nazwę od greckich słów pan – wszystko i theoi – bogowie i została wzniesiona właśnie ku czci najważniejszych rzymskich bóstw. Na początku VII wieku została zaadoptowana na kościół chrześcijański Santa Maria ad Martyres – Najświętszej Marii od Męczenników.



Ślimaczek przed Panteonem

Jesteśmy jak fontanna, potrafimy trysnąć ale nie wodą, tylko szczęściem.

Fontanny są niemal na każdym rogu Rzymskich ulic, niemal na każdej ulicy i placu. Jednej są mniejsze inne większe. Jedne znane inne mniej.


Fontana del Pantheon (Fontanna Panteonu, zwana także Fontanną z Obeliskiem lub Fontanną na Piazza della Rotonda) – barokowa fontanna dłuta Leonarda Sormani, zlokalizowana na Piazza della Rotonda w Rzymie, naprzeciwko wejścia do rzymskiego Panteonu


W północnej części placu Piazza Navona zlokalizowano fontannę Neptuna (fontana del Nettuno) z grupą morskich nimf. Fontannę zaprojektował Giacomo della Porta w XVI



Na środku Piazza Navona znajduje się jedna z najbardziej znanych, olbrzymich fontann rzymskich – Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Quattro Fiumi). Stworzona została przez Gianlorenzo Berniniego w połowie XVII wieku na zlecenie papieża Inocentego X. Symbolicznie wyrażone zostały następujące rzeki: Dunaj, Ganges, Nil oraz Rio de la Plata. Symbolizują one cztery kontynenty: Europę, Azję, Afrykę i Amerykę. W fontannę wkomponowany jest obelisk, który wcześniej znajdował się w cyrku Maksencjusza przy via Apia.






Fontanna di Trevi - Monumentalna fontanna wpasowana w fasadę budynku mieści się na malutkim Piazza di Trevi. Ma 26 metrów wysokości i 49 metrów szerokości. Na dobę zużywa 80 tysięcy m³ wody. Według legendy, nazwa wiąże się z imieniem dziewczyny, która w tym miejscu znalazła źródło wody. W centralnej części fontanny znajduje się Neptun i dwa Trytony, prowadzące konie. Woda wytryskująca z wielu miejsc w fontannie, wpada do jednego zbiornika, symbolizującego morze. 




                        -Chciałabym zobaczyć Fontannę di Tervi - powiedziała.
                        -Tu są fontanny na każdym kroku - burknął Leo.
                        -Albo Schody Hiszpańskie.
                       -Przyjechałaś do Włoch, żeby zobaczyć hiszpańskie schody?
                         To tak, jakbyś pojechała                             
                         do Chin, żeby skosztować meksykańskiego żarcia, nie?
                        -Jesteś beznadziejny - stwierdziła Hazel.  

Rick Riordan (z książki Znak Ateny)




Jeśli doszliście do końca zapraszam Was do konkursu „ Ślimaczkiem przez Europę”, 
KONKURS NR 1: „ Procesor w oczach najmłodszych”. 
Zadaniem najmłodszych użytkowników procesorów marki Cochlear jest pokazanie w dowolnej formie (rysunek, wyklejanka, plastelina, itd.) jak widzicie swoje procesory albo jak chcecie żeby wyglądały. Oraz napisanie, kilku słów o nich

Wykonane prace należy sfotografować i w postaci elektronicznej czyli zdjęcia wysłać na adres meilowy: konkurs-slimaczek@o2.pl w terminie od 18.09.2018 do 09.10.2018 do godziny 23:59. Najlepsze 3 prace nagrodzimy !!!.

Zapraszaym do konkursu i do zajrzenia na bloga już za tydzień. Szykujemy kolejne niespodzianki !!!


Regulamin:

Powitanie

Lekcja wychowawcza

Moi drodzy, U nas ostatnio trochę się działo, dlatego nie mieliśmy czasu na zaglądanie do Was. Pokrótce  streszczę Wam. Jeździmy nadal na ...